Dux-ryū: Adaptacja jest prawdziwą bronią
Chcę opowiedzieć o Dux-ryū, nie sprowadzając tego do zwykłego internetowego teatru, bo widziałem, co się dzieje, gdy adepci sztuk walki wyczują debatę: nagle wszyscy stają się historykami, sędziami, księżmi, prokuratorami, a czasem źle rozciągniętym ścięgnem podkolanowym z Wi-Fi. Nie interesuje mnie to. Interesuje mnie sztuka, historia wokół niej, techniki, które wybiera, by je podkreślić, i filozofia, która nadaje jej szczególny charakter. Chcę też pisać o niej z szacunkiem, bo szacunek nie oznacza ślepej zgody, a sceptycyzm nie wymaga okrucieństwa. Mogę trzymać obie te rzeczy w jednej ręce. Szokujące, wiem. Cywilizacja może jeszcze przetrwać taką niuansowość. Kiedy patrzę na Dux-ryū, widzę nowoczesny system sztuk walki z bardzo silną tożsamością założyciela, językiem zaczerpniętym z ninjutsu i praktyczną obsesją na punkcie adaptacji. Nie postrzegam go jako schludnego obiektu muzealnego. Widzę go jako żywą, dyskutowaną rzecz, a żywe rzeczy rzadko są uporządkowane. Oddychają. Zaprzeczają oczekiwaniom. Odmawiają siedzenia w miejscu, podczas gdy ludzie z clipboardami domagają się prostoty.
Dux-ryū postrzegam przede wszystkim przez pryzmat jego własnego, deklarowanego celu. Oficjalne wprowadzenie do Dux-ryū opisuje go jako styl i metodologię opracowaną przez Hanshiego Franka Duxa, zbudowaną wokół mocnych i słabych stron indywidualnego praktyka, i mającą na celu praktyczną samoobronę w rzeczywistym świecie w zmieniających się środowiskach. To samo źródło przedstawia umysł, ciało i ducha jako broń i podaje przykłady treningu w sytuacjach takich jak ciemność, tłumy, korytarze i trudne warunki terenowe. Podoba mi się ten nacisk, ponieważ odrzuca on schludną, małą fantazję, że przemoc grzecznie dzieje się na płaskich matach przy dobrym oświetleniu. Życie rzadko oferuje taką uprzejmość. Życie częściej daje człowiekowi mokry chodnik, złe buty, trzy sekundy zamieszania i jeden niezwykle poważny problem zbliżający się do niego. Sztuka walki, która zaczyna od przyznania, że środowisko ma znaczenie, już mówi językiem, który szanuję. Dux-ryū nie przedstawia ucznia jako manekina, którego należy ubrać w ustaloną technikę. Przedstawia ucznia jako centralny problem i centralne rozwiązanie. To jest ostra idea i myślę, że zasługuje na więcej uwagi, niż zwykle otrzymuje.
Zauważam również, jak bardzo Dux-ryū opiera się na idei, że trening powinien pasować do osoby, a nie zmuszać osobę do zniknięcia w systemie. Oficjalny materiał „Science for the Individual” mówi, że FASST/Dux-ryū pozwala praktykującemu adaptować i łączyć techniki zgodnie z jego własnymi mocnymi i słabymi stronami, działać, a nie tylko reagować, oraz kontrolować rytm i tempo poprzez kąty uniku, pracę nóg i uderzenia. To nie jest dla mnie mistyczne. To jest praktyczne. Wysoki, szybki kopacz i niższy, naciskający wojownik nie powinni rozwiązywać tego samego problemu w ten sam sposób. Ciężki praktyk może używać wagi, nacisku, uderzeń, chwytów i duszeń inaczej niż mniejszy praktyk, który musi przetrwać dzięki wyczuciu czasu, dźwigni, kątom i nerwom. To nie powinno być kontrowersyjne, ale sztuki walki potrafią bardzo dobrze zamieniać zdrowy rozsądek w herezję, jeśli zagraża to tapetom. Zawsze preferowałem systemy, które przyznają się do ciała, które mają przed sobą. Moje kości nie są teoretyczne. Moje płuca też nie. Strach też nie. Jeśli metoda nie potrafi dostosować się do rzeczywistego człowieka, który jej używa, to nie jest to tradycja; to szycie garnituru dla ducha i pobieranie miesięcznych opłat.
Historycznie, Dux-ryū umieszczam w świecie sztuk walki końca XX wieku, ze wszystkimi ogniem, mitami, kinem, kulturą magazynową i eksperymentami między stylami, które się z nim wiązały. Frank Dux jest publicznie znany jako kanadyjsko-amerykański artysta sztuk walki i choreograf walk, a publiczne podsumowania jego kariery łączą go z Dux-ryū Ninjutsu, jego relacją z treningu pod okiem Senzo Tanaki, jego rzekomym doświadczeniem Kumite i filmem Bloodsport z 1988 roku, który wprowadził jego historię do globalnej popkultury sztuk walki. Jestem ostrożny z językiem, ponieważ niektóre części szerszej historii Duxa były dyskutowane przez wiele lat, zwłaszcza Kumite i roszczenia dotyczące linii rodowej, podczas gdy inne rzeczy – takie jak istnienie Dux-ryū jako nauczanego nowoczesnego systemu i wpływ kulturowy Bloodsport – są znacznie łatwiejsze do omówienia bez zamieniania całej sprawy w konkurs krzyków. Nie potrzebuję, aby każda historia sztuk walki trafiała do wyściełanej jedwabiem skrzynki z dowodami, zanim będę mógł zbadać jej znaczenie, ale też nie odrzucam krytyki źródeł tylko dlatego, że historia ma dobre oświetlenie. Byłoby to nieodpowiedzialne, a co gorsza, lekko amerykańskie w najgorszym możliwym sensie filmu akcji. Mówię to z sympatią, naturalnie.
Dla mnie najczystszym sposobem zrozumienia historii jest rozdzielenie trzech warstw. Pierwszą warstwę postrzegam jako oficjalną relację Duxa: historię Franka Duxa, Tanaki, ninjutsu o korzeniach Kōga lub Koga, Kumite, tytuły, rekordy oraz późniejszy rozwój Dux-ryū i FASST. Drugą warstwę postrzegam jako publiczną kulturę sztuk walki i filmu, która wzmocniła tę historię, zwłaszcza świat magazynów z epoki Black Belt i Bloodsport. Trzecią warstwę postrzegam jako szersze pytanie historyczne o to, czym było ninjutsu w Japonii i jak nowoczesne systemy wykorzystują to dziedzictwo. Te warstwy nie są identyczne. Ich beztroskie mieszanie to moment, w którym ludzie zazwyczaj gubią wątek, a czasem wątek składa skargę. Oficjalna strona Duxa wymienia tytuły i rekordy związane z International Fighting Arts Association i narracją Kumite, w tym roszczenia dotyczące mistrzostw świata w wadze ciężkiej w Kumite w latach 1975-1980 i wielu rekordów świata. Mogę to cytować jako oficjalne roszczenie. Nie muszę zamieniać tego w kazanie. Mogę po prostu powiedzieć: to jest część świata historii Dux-ryū, część tego, jak sztuka przedstawia autorytet swojego założyciela, i część tego, dlaczego system niesie ze sobą tak naładowaną atmosferę.
Uważam ten zarzut za interesujący, a nie za żenujący. Sztuki walki zawsze balansowały między faktami a legendą. Szkoły samurajskie opowiadały historie. Sale bokserskie opowiadają historie. Stare linie jūjutsu opowiadają historie. Sale MMA też opowiadają historie, tylko teraz mitologia idzie w parze z proszkiem białkowym i kimś, kto krzyczy „stary” w pobliżu stojaka do przysiadów. Pytanie nie brzmi, czy historie istnieją. Pytanie brzmi, czy wiem, kiedy patrzę na historię, kiedy patrzę na udokumentowaną historię, a kiedy patrzę na trening, który działa lub nie. Dux-ryū to idealne miejsce do praktykowania tej dyscypliny myślenia. Mogę szanować założyciela, mogę szanować uczniów, mogę szanować cele treningowe i nadal uważnie czytać źródła. Właściwie myślę, że szacunek tego wymaga. Jeśli sprowadzę Dux-ryū do internetowych plotek, przegapię sztukę. Jeśli sprowadzę ją do czystej legendy, przegapię pytania. Żadna z tych opcji mnie nie satysfakcjonuje. Wolę mieć otwarte oczy. Dzięki temu herbata smakuje lepiej i zmniejsza się ryzyko przypadkowego dołączenia do sekty, co zawsze jest przyjemnym bonusem.
Technicznie rzecz biorąc, Dux-ryū interesuje mnie, ponieważ nie brzmi jak styl, który chce uwięzić praktykującego w pięknych kształtach dla nich samych. Jego publiczne materiały mówią o samoobronie w świecie rzeczywistym, dynamicznych sytuacjach, umiejętnościach walki wręcz, samodzielności w walce z bronią, a następnie o późniejszym wprowadzeniu „Inpo”, sztuki ucieczki. Oficjalne wprowadzenie opisuje Inpo jako obejmujące wspinaczkę, zielarstwo, pierwszą pomoc w nagłych wypadkach, akupresurę, bezpieczeństwo wodne, umiejętności przetrwania w terenie i inne praktyczne zdolności przetrwania. To jest ta część, która sprawia, że zatrzymuję się w najlepszy możliwy sposób. Ucieczka to nie tchórzostwo. Ucieczka to inteligencja z nogami. Przetrwanie nie jest mniej szlachetne niż zwycięstwo. Czasami przetrwanie jest jedynym uczciwym zwycięstwem. Nigdy nie rozumiałem artystów sztuk walki, którzy mówią o samoobronie tak, jakby celem zawsze było zdominowanie innego ciała. Nie. Czasami celem jest odejście. Czasami celem jest dalsze oddychanie. Czasami celem jest wiedzieć, gdzie jest wyjście, zanim ktokolwiek inny zda sobie sprawę, że pomieszczenie stało się złym pomysłem. Włączenie przez Dux-ryū tematów ucieczki i przetrwania nadaje mu smak, który różni się od systemów obsesyjnie skupionych wyłącznie na wymianie technik.
Ta warstwa przetrwania przybliża również Dux-ryū do głębszego historycznego ducha ninjutsu, przynajmniej tak, jak rozumiem go z japońskich materiałów muzealnych. FAQ Muzeum Ninja Iga-ryū wyjaśnia ninjutsu poprzez psychologię, magię, astrologię, farmakologię, medycynę, astronomię, szpiegostwo i strategię, i mówi, że istnieją aspekty sztuk walki obejmujące kije, gwiazdki ninja i narzędzia rolnicze, ale że znany walczący ninja z mieczem należy w dużej mierze do komiksów i filmów. To cudownie niegrzeczna mała korekta historyczna, i raczej ją uwielbiam. Przebija balon teatralnego ninja, nie niszcząc fascynacji. Prawdziwe ninjutsu, przynajmniej w tej muzealnej ramie, nie polegało jedynie na wyglądaniu groźnie w czarnym ubraniu. Chodziło o informacje, przetrwanie, dezinformację, narzędzia, wyczucie czasu i manipulację percepcją. Była to praca wywiadowcza z brudem pod paznokciami. To o wiele bardziej interesujące niż tysiąc zadymionych wejść.
Kiedy porównuję to z Dux-ryū, nie twierdzę, że to to samo w schludnym akademickim sensie. Nie próbuję przypinać nowoczesnego systemu do japońskiej historii i udawać, że szew jest niewidoczny. Po prostu widzę znaczące pokrywanie się. Publiczny język Dux-ryū dotyczący adaptacji, środowiska, przetrwania i ucieczki rezonuje z szerszymi tematami ninjutsu, takimi jak strategia i praktyczne oszustwo. Muzeum Iga opisuje również domy ninja z pułapkami, fałszywymi korytarzami, drogami ucieczki, ukrytymi drzwiami i ukrytymi miejscami na broń, i mówi, że odwiedzający mogą dowiedzieć się o narzędziach, strategiach, tajnych kodach, kuji, fizjonomii i starożytnych pismach ninja analizowanych w sposób naukowy. Daje mi to historyczną ramę, w której ninjutsu to nie tylko „walka”, ale cała ekologia ruchu, ukrywania się, przygotowania i percepcji. W tym świetle program przetrwania Dux-ryū ma więcej sensu filozoficznego. Nie muszę udawać, że każde pytanie dotyczące rodowodu jest rozwiązane, aby zrozumieć, dlaczego system jest przyciągany do tego świata.
Myślę, że najsilniejszym technicznym motywem w Dux-ryū jest adaptacja pod presją. Nie adaptacja jako ładne hasło, bo każda szkoła sztuk walki to teraz twierdzi. Adaptacja jako założenie treningowe. Strona „Science for the Individual” wyraźnie krytykuje sztywny trening, który zmusza praktykującego do dostosowania się do stylu, nawet jeśli jego ciało nie może go dobrze używać, i argumentuje, że FASST/Dux-ryū powinno wzmacniać to, co praktykujący już ma, zamiast zmuszać go do porzucenia wcześniejszej wiedzy. Uważam to za odświeżające. Ludzie zajmujący się sztukami walki potrafią stać się dziwnie romantyczni w kwestii cierpienia pod wpływem metod, które im nie pasują, jakby uszkodzenie kolana w imię czystości w jakiś sposób zadowalało przodków. Nie jestem przekonany, że przodkowie są tak łatwo zabawiani. Jeśli metoda sprawia, że mniejsza osoba próbuje pokonać większą osobę w najbardziej oczywisty możliwy sposób, nie nazywam tego honorem. Nazywam to przyszłym rachunkiem medycznym. Deklarowane podejście Dux-ryū mówi, że praktykujący powinien rozumieć swoje mocne i słabe strony oraz szybko odczytywać mocne strony przeciwnika. To myślenie o samoobronie, a nie choreografia wystawowa.
Podoba mi się również nacisk na rytm i tempo. Ludzie mówią o szybkości tak, jakby była ona jedynie fizyczna, ale prawdziwa szybkość to często szybkość podejmowania decyzji. To szybkość rozpoznawania zagrożenia, wybierania linii, wchodzenia lub wychodzenia i odmawiania zamarznięcia w grzecznym, małym mentalnym spotkaniu komitetu. Materiały Dux-ryū mówią, że praktykujący powinien działać, a nie tylko reagować, kontrolując rytm i tempo poprzez kąty unikania oraz prawa rządzące pracą nóg i uderzeniami. Odczytuję to jako żądanie posiadania. Nie paniki. Nie chaotycznego machania. Nie czekania, aż idealna technika spłynie z martialnych niebios, nosząc mały certyfikat. Posiadanie. Poruszam się, bo rozumiem, dlaczego się poruszam. Zmieniam kąt, bo linia ma znaczenie. Używam pracy nóg, bo stopy piszą pierwsze zdanie walki, zanim ręce w ogóle dostaną głos. Sucha mała prawda, to. Również niewygodna, bo oznacza, że kupowanie większej liczby czarnych pasów nie uratuje nikogo przed złym ruchem. Tragedia dla przemysłu hafciarskiego.
Materiał, z którego wykonana jest broń, również ma znaczenie, choć zawsze chciałbym wiedzieć, jak każda szkoła trenuje to w prawdziwym życiu. Obrona przed bronią to obszar, w którym wiele sztuk walki staje się niebezpiecznie poetyckich. Nie interesuje mnie poezja, gdy do rozmowy wkracza metal. Chcę presji. Chcę sprzętu ochronnego. Chcę progresywnego oporu. Chcę uczniów, którzy rozumieją dystans, wyczucie czasu, ucieczkę i brzydkie prawdopodobieństwo, że nikt nie wygrywa czysto z ostrzem. Oficjalne wprowadzenie Dux-ryū mówi, że uczeń przechodzi od biegłości w walce wręcz do samodzielności w walce z bronią, zanim zostanie wprowadzony do Inpo. Ta sekwencja sugeruje drabinę: najpierw ciało, potem interfejs z bronią, a następnie szersze pole przetrwania. Podoba mi się ta koncepcja. Nadal chciałbym zobaczyć trening. Zasada to mapa; mata to pogoda. Wszyscy kochają mapę, dopóki pogoda nie zacznie się śmiać.
Filozoficznie, uważam, że Dux-ryū jest najsilniejsze, gdy odmawia uczynienia zwycięstwa całym celem. Oficjalne wprowadzenie mówi, że celem Dux-ryū nie jest zwycięstwo ani porażka, ale doskonalenie charakteru, i łączy trening z poczuciem własnej wartości, dojrzałością, pewnością siebie, dyscypliną i wyższymi osiągnięciami poza dojo. Oczywiście, szkoły sztuk walki często mówią takie rzeczy. Niektóre mówią to pięknie. Niektóre mówią to, sprzedając dzieciom dwanaście naszywek przywództwa i plastikowy miecz. Trzeba mieć odpowiednio wytrenowaną brytyjską brew. Ale sama zasada jest słuszna. Metoda walki bez charakteru to tylko szybsza droga do stania się problemem w miejscach publicznych. Jeśli trening nie uczy powściągliwości, świadomości, pokory i odpowiedzialności, to jest niekompletny, bez względu na to, jak imponująco technika wygląda na filmie. Chcę, aby sztuki walki sprawiły, że trudniej będzie mnie skrzywdzić, tak, ale także trudniej będzie mną manipulować, trudniej będzie mnie spanikować i trudniej będzie mnie wciągnąć w bezsensowne rytuały udowadniania. Charakter to nie ozdoba. Charakter to zamek na szafce z bronią.
Idea umysłu, ciała i ducha w Dux-ryū również ma dla mnie sens, gdy pozbawiam ją kadzidła i odczytuję ją praktycznie. Umysł oznacza, że muszę rozumieć strategię, wyczucie czasu, środowisko, prawo i konsekwencje. Ciało oznacza, że muszę mieć kondycję, koordynację, mobilność i zdolności techniczne, aby podjąć decyzję. Duch oznacza, że muszę mieć wolę pozostania obecnym pod wpływem strachu, nie zamieniając się ani w posąg, ani w głupca. Oficjalne wprowadzenie Dux-ryū mówi o umyśle, ciele i duchu jako o broni, i traktuję to poważnie, ponieważ przemoc nigdy nie jest tylko mechaniczna. Technika nie istnieje w próżni. Istnieje w oddechu, strachu, adrenalinie, pamięci, etyce i konsekwencjach. Mogę nauczyć człowieka, jak uderzać, ale jeśli nie nauczę go, kiedy tego nie robić, nauczyłem tylko połowy języka i pominąłem gramatykę. Tak ludzie stają się biegli w katastrofach.
Widzę też w Dux-ryū buntowniczą żyłkę i przyznaję, że mi się to podoba. Nie wydaje się zadowolone z grzecznego siedzenia w jednej kategorii sztuk walki. Pożycza język ninjutsu, odnosi się do nowoczesnej samoobrony, opiera się na FASST i przedstawia się jako metoda, która może wzmocnić poprzednie szkolenie, a nie je zastąpić. Oficjalna strona „Science for Everyone” mówi, że FASST/Dux-ryū ma na celu pomóc już wyszkolonym artystom sztuk walki lub praktykom taktyk obronnych poprzez metodologię, która łączy style poprzez biomechanikę człowieka i pomaga im skuteczniej wykorzystać wcześniejsze doświadczenia. Podoba mi się to, ponieważ rozpoznaje coś, czego w końcu uczą się wojownicy i poważni artyści sztuk walki: style są użyteczne, ale ciała są starsze niż style. Równowaga, dźwignia, wyczucie czasu, dystans, strach, oddech, ból i intencja nie dbają o to, jakie logo wisi na ścianie. Są niegrzecznymi, uniwersalnymi obywatelami przemocy. Jeśli Dux-ryū próbuje mówić do tych uniwersaliów, to rozumiem, dlaczego przedstawia się jako coś więcej niż kolejny katalog technik.
Dlatego też nie czuję potrzeby umieszczania Dux-ryū w małym pudełku z etykietką „tradycyjne” lub „nowoczesne” i uznawania pracy za zakończoną. Widzę je jako nowoczesne w swojej strukturze i publicznej prezentacji, ale widzę też, że czerpie z dawniejszych motywów ninjutsu: adaptacji, przetrwania, ucieczki, dezinformacji i inteligencji środowiskowej. To jest jak najbardziej poważna rzecz do studiowania. Błędem byłoby mylić wpływ z dowodem, inspirację z dokumentacją, czy użyteczność ze starożytnością. Ale przeciwny błąd byłby równie głupi: zakładać, że ponieważ system jest nowoczesny lub dyskutowany, nie ma nic do nauczenia. Niektóre z najbardziej użytecznych pomysłów szkoleniowych na świecie są nowoczesne. Niektóre bardzo stare rzeczy są piękne i bezużyteczne dla mojego obecnego ciała. Niektóre nowe rzeczy są brzydkie i skuteczne. Życie ma okrutne poczucie humoru, a sztuki walki nie są od niego wolne.
Chciałbym, aby czytelnicy zrozumieli, że Dux-ryū to nie tylko przypis filmowy. „Bloodsport” pomógł rozsławić tę nazwę, a publiczne źródła łączą film z historią Kumite Franka Duxa, z Van Damme'em grającym jego fikcyjną wersję, ale sama sztuka nie powinna być sprowadzana do plakatu kinowego. Filmy tworzą symbole. Trening tworzy nawyki. Symbole mogą inspirować trening, ale nie mogą go zastąpić. Mogę cieszyć się dziedzictwem kinowym – intensywnością, mitologią turniejową, cudownie dramatyczną atmosferą kina sztuk walki lat 80. – jednocześnie pytając, czego właściwie uczy praktyka. Wolno mi cieszyć się filmem, nie używając go jako aktu urodzenia historii. Może to brzmieć oczywiste, ale internet sprawił, że oczywiste rzeczy są zagrożone. Ktoś powinien rozpocząć program ochrony.
Kiedy piszę o Dux-ryū, piszę zatem o systemie, którego historia jest związana z Frankiem Duxem, którego tożsamość jest związana z językiem ninjutsu, którego przesłanie techniczne jest zbudowane wokół osobistej adaptacji, a którego filozofia nalega, aby trening rozwijał całą osobę. Nie muszę zamieniać tego w kult bohatera ani publiczny proces. Chcę bardziej dorosłej rozmowy. Chcę zapytać, co sztuka twierdzi, co pokazują jej źródła, co oferują jej idee treningowe i jak wpisuje się w szerszą rozmowę o ninjutsu i samoobronie. To nie jest miękkie. To jest zdyscyplinowane. W rzeczywistości jest to trudniejsze niż dołączenie do którejkolwiek z grup. Grupy są relaksujące, ponieważ myślą za ciebie. Niestety, mają też tendencję do lekko pachnieć wilgotną pewnością i tanią kawą.
Ciągle wracam do idei ucieczki, ponieważ w kulturze sztuk walki wydaje się ona niemal wywrotowa. Tak wiele tożsamości sztuk walki buduje się wokół zwycięstwa, dominacji, twardości i zdolności do utrzymania pozycji. Ale element Inpo w Dux-ryū przypomina mi, że przetrwanie jest często mądrzejsze niż dominacja. Historyczne materiały dotyczące ninjutsu z Muzeum Iga również skłaniają się ku dezinformacji, strategii, inteligencji i praktycznym narzędziom, a nie prostemu filmowemu obrazowi wojownika wymachującego mieczem. To zmienia moralną temperaturę dyskusji. Ninja, który przeżywa dzięki informacjom i dezinformacji, nie jest tym samym co pojedynkowicz szukający aplauzu. Praktyk samoobrony, który wie, kiedy odejść, nie jest gorszy od tego, który wie, jak rozbić. Czasami najbardziej zaawansowaną techniką jest nieobecność, gdy nadchodzi głupota. Uważam to za wysoką sztukę, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, gdzie połowa życia publicznego wydaje się zaprojektowana tak, aby sprawdzić, czy można cicho wyjść, zanim ktoś zacznie rozmowę o parkowaniu.
Uważam również, że język charakteru Dux-ryū zasługuje na to, by być czytanym obok jego języka efektywności. Efektywność bez charakteru może stać się drapieżna. Charakter bez efektywności może stać się sentymentalny. Chcę obu. Chcę osoby, która potrafi dobrze się poruszać i dobrze wybierać. Chcę kogoś, kto potrafi rozpoznać niebezpieczeństwo, nie uzależniając się od niego. Chcę artysty sztuk walki, który rozumie, że pewność siebie to nie głośność, dyscyplina to nie sztywność, a dojrzałość to nie udawanie, że jest się ponad strachem. Oficjalny opis Dux-ryū łączy trening z pewnością siebie i osiągnięciami poza dojo, co ma znaczenie, ponieważ dojo nigdy nie jest prawdziwym celem. Chodzi o to, jak wchodzę w resztę mojego życia. Jak radzę sobie z presją. Jak reaguję na obelgi. Jak chronię kogoś. Jak deeskaluję. Jak odmawiam wciągnięcia się w czyjś chaos. Cios jest czasami konieczny. Granica jest konieczna znacznie częściej.
Gdybym miał opisać techniki w prostym, ludzkim języku, powiedziałbym, że Dux-ryū wydaje się koncentrować na adaptacyjnej samoobronie, a nie na stałej wydajności. Wykorzystuje trening ręka w rękę jako podstawę, a następnie rozszerza się na samodzielność związaną z bronią i umiejętności przetrwania. Ceni kąty, rytm, tempo, pracę nóg, uderzenia, możliwości chwytów i inteligentne wykorzystanie własnego typu ciała. Chce, aby praktyk rozumiał zarówno własne słabości, jak i słabości osoby przed nim. Wykorzystuje również szersze ramy, które obejmują środowisko, ucieczkę, pierwszą pomoc, bezpieczeństwo wodne, wspinaczkę i przetrwanie w terenie. Uważam, że ta kombinacja jest bardzo wymowna. Mówi, że sztuka nie pyta jedynie: „Jak wygram tę wymianę?” Pyta: „Jak przetrwam całą sytuację?” To głębsze pytanie. Być może mniej efektowne. Mniej prawdopodobne, że sprzeda plakaty. Ale bardziej użyteczne, gdy życie przestaje być teatralne i zaczyna być niegrzeczne.
Powiedziałbym również, że Dux-ryū podważa leniwy romans czystości. Nie nie lubię tradycji. Kocham tradycję, gdy jest żywa, uczciwa i wymagająca. Ale nie mam cierpliwości do tradycji używanej jako aksamitna lina do blokowania myślenia. Deklarowana metoda Dux-ryū mówi, że praktyk nie musi porzucać wcześniejszej wiedzy i że style są połączone poprzez ludzką biomechanikę. To śmiałe twierdzenie, ale wskazuje w kierunku, który cenię. Artysta sztuk walki powinien być w stanie uczyć się ponad granicami, nie stając się bez korzeni. Mogę szanować swoją podstawę i nadal uczyć się z innej metody. Mogę zachować to, co dobre, i odrzucić to, co zawodzi pod presją. Ciało nie dba o to, czy pomysł pochodził ze zwoju, ringu, pola bitwy, policyjnej siłowni, wiejskiej tradycji, czy seminarium w pokoju z wątpliwą wykładziną. Ciało pyta: czy mogę tego użyć, gdy tego potrzebuję? Filozofia staje się bardzo szczera, gdy podłoga pędzi, by cię spotkać.
Mimo to nie radziłbym nikomu podchodzić do Dux-ryū – ani żadnej sztuki walki – z wyłączonym mózgiem. Zadawałbym pytania. Obserwowałbym trening. Szukałbym oporu, bezpieczeństwa, jasności, pokory i umiejętności. Chciałbym wiedzieć, jak szkoła radzi sobie z testowaniem pod presją, scenariuszami z bronią, realiami prawnymi i deeskalacją. Chciałbym zobaczyć, czy filozofia tworzy ludzi spokojnych, czy tylko dramatycznych. Chciałbym wiedzieć, czy studenci wychodzą z lepszym ruchem, lepszym osądem i silniejszym charakterem. To nie jest podejrzliwość. To należyta staranność. Robię to samo z każdą siłownią, dojo, zespołem walki, kursem samoobrony lub staro wyglądającą organizacją z bardzo nową stroną internetową. Zwłaszcza z nową stroną internetową. Nic tak nie mówi „ponadczasowa linia wojowników” jak źle skompresowane logo i przycisk kasy.
Przypuszczam, że najbardziej podziwiam w idei Dux-ryū jej odmowę oddzielenia przetrwania od samopoznania. System, przynajmniej według własnych słów, prosi praktyka o poznanie swojego ciała, swoich mocnych stron, swoich słabości, swojego środowiska, swoich narzędzi, swojego strachu i swojego ducha. To nie jest małe wymaganie. Znacznie łatwiej jest zapamiętać techniki niż poznać siebie. Techniki można zbierać. Samopoznanie trzeba zdobyć, a często przychodzi ono z siniakami, zakłopotaniem i nagłym uświadomieniem sobie, że ulubiony ruch działa pięknie tylko na współpracujących przyjaciół i meble. Mam głęboki szacunek dla każdej metody, która wykracza poza wydajność i pyta, jaki rodzaj osoby jest budowany. Nie każdy system, który zadaje to pytanie, odpowiada na nie dobrze, ale samo pytanie jest kluczowe.
Więc powiem to jasno: postrzegam Dux-ryū jako nowoczesny system sztuk walki z potężną historią, silnym odciskiem założyciela, tożsamością inspirowaną ninjutsu i praktyczną filozofią adaptacji. Postrzegam jego historię jako warstwową, a nie prostą. Postrzegam jego technikę jako skoncentrowaną na jednostce, środowisku i potrzebie zdecydowanego działania pod presją. Postrzegam jego materiały dotyczące przetrwania jako jedną z jego najbardziej charakterystycznych cech. Postrzegam jego filozofię jako wezwanie do dyscypliny, poczucia własnej wartości, dojrzałości, pewności siebie i charakteru. Widzę również znaczenie właściwego czytania jego źródeł: oficjalne materiały Dux mówią mi, jak system się prezentuje; japońskie źródła muzealne pomagają mi zrozumieć szersze historyczne ramy ninjutsu; publiczne podsumowania kariery Franka Duxa i Bloodsport pomagają mi umieścić tę sztukę w nowoczesnej kulturze sztuk walki. Nie muszę umniejszać tej sprawy. Małe myślenie jest dla ludzi, którzy boją się złożoności. Wolę złożoność. Utrzymuje ostrze ostre.
I być może to jest prawdziwy powód, dla którego Dux-ryū wciąż przyciąga uwagę po tylu latach. Odmawia bycia nudnym. Znajduje się na skrzyżowaniu praktyki sztuk walki, osobistej legendy, kultury filmowej, obrazów ninjutsu, teorii samoobrony i wiecznego ludzkiego głodu czegoś ukrytego za zwykłym światem. Ten głód może nas zwieść, owszem. Może nas również napędzać do trenowania, studiowania, testowania i głębszego poszukiwania. Nie chcę zabijać tajemnicy. Chcę ją zdyscyplinować. Chcę tajemnicy z pracą nóg. Chcę mitu, który przetrwa pytania. Chcę treningu, który przetrwa presję. Chcę filozofii, która objawia się w zachowaniu, a nie tylko w sloganach. Jeśli Dux-ryū jest tak traktowane – z szacunkiem, ciekawością i kręgosłupem – to myślę, że staje się czymś znacznie więcej niż nazwą z popkultury sztuk walki. Staje się użytecznym lustrem. Pyta, czy potrafię się dostosować, czy potrafię myśleć pod wpływem strachu, czy potrafię przetrwać, nie stając się okrutnym, i czy potrafię budować charakter, ucząc się niebezpiecznych rzeczy. To, moim zdaniem, jest warte dyskusji. Nie uwielbienia. Nie odrzucenia. Dyskusji. Ostrożnie. Odważnie. Może nawet z lekkim uśmiechem, bo sztuki walki bez poczucia humoru mają tendencję do stawania się bardzo poważnymi małymi kostiumami szukającymi wojny.
Wolałbym stać w tym środkowym miejscu, niż dołączyć do łatwego chóru. Wolałbym powiedzieć, że Dux-ryū zasługuje na poważne potraktowanie jako nowoczesny system samoobrony i przetrwania, jednocześnie uznając, że jego historyczny język powinien być traktowany z ostrożnością. Wolałbym szanować rolę Franka Duxa w tworzeniu i popularyzowaniu systemu, niż sprowadzać go do argumentów innych ludzi. Wolałbym spojrzeć na materiał, idee treningowe, filozofię i wpływ kulturowy. Wolałbym zapytać, czego ta sztuka może nauczyć teraz. Bo w końcu to tam sztuki walki albo żyją, albo umierają. Nie w najgłośniejszej debacie. Nie w najbardziej dramatycznym twierdzeniu. Nie w najjaśniejszym certyfikacie. Żyją w ciele, oddechu, decyzji, wyjściu, powściągliwości, ciosie, który nie został zadany, kroku wykonanym w odpowiednim czasie i charakterze, który pozostaje, gdy hałas ucichnie. Dux-ryū, w najlepszym wydaniu, wskazuje mi drogę do tego rodzaju studiów. I uważam to za znacznie bardziej interesujące niż kolejna runda internetowego teatru, który, bądźmy szczerzy, rzadko uczy czegokolwiek poza tym, ilu dorosłych może zmieścić się w jednej sekcji komentarzy, zanim zabraknie tlenu.