Nigdy nie potrafiłem traktować popularnego wizerunku ninjutsu do końca poważnie, i mówię to z sympatią, nie z pogardą. Znam ten strój. Znam kucające sylwetki, shurikeny latające w świetle księżyca, dramatyczne szepty, czarne piżamy zagłady. Znam tę fantazję tak dobrze, że niemal słyszę, jak ścieżka dźwiękowa wkracza do pokoju, kulejąc, z bombą dymną i bolącym kolanem. Ale im więcej czytam starych japońskich źródeł, tym mniej mam cierpliwości do tej taniej wersji. Ninjutsu nie było sztuczką cyrkową. Nie było mistycznym automatem do niewidzialności. Nie było hobby dla mężczyzn, którzy chcieli wyglądać groźnie w ogrodzie po jednym piwie za dużo. Było dyscypliną przetrwania, inteligencji, cierpliwości, oszustwa, powściągliwości, znajomości terenu, czytania pogody, czytania ludzi, czytania władzy, a czasem czytania pomieszczenia, zanim pomieszczenie postanowiło cię zabić. Ta ostatnia część jest dość ważna. Kiedy patrzę na źródła takie jak 『万川集海』 Fujibayashi Yasutake, 『正忍記』 Natori Sanjuro Masazumi, praktyczne i bardziej sporne 『忍秘伝』 związane z tradycją Hattori, oraz współczesne japońskie badania prowadzone wokół International Ninja Research Center Uniwersytetu Mie, nie widzę zabójców z komiksów. Widzę ludzi zmuszonych do bardzo poważnego zastanowienia się, co to znaczy poruszać się po brutalnym świecie, nie dając się przez niego pochłonąć.
Szczególnie fascynuje mnie fakt, że stare teksty nie zaczynają się tam, gdzie zaczyna się większość współczesnych wyobrażeń. Nie pędzą od razu do ostrzy, trucizn, pazurów wspinaczkowych i teatralnych gwiazdek, jak gdyby historia była zobowiązana zaspokoić zakres uwagi dwunastolatka na kofeinie. W 『万川集海』 fundamentem nie jest broń. Jest nim 正心, seishin, należycie uporządkowane serce, prawidłowy umysł, moralne centrum, które chroni technikę przed staniem się zwykłą przestępczością z lepszymi przyborami. Archiwa Narodowe Japonii opisują 『万川集海』 jako dzieło Fujibayashi Yasutake z Enpo 4, 1676 roku, składające się z dwudziestu dwóch tomów i jednego tomu 『軍用秘記』, i zauważają, że praca ta dodaje teorię duchową, taką jak 忍術問答, 正心 i 将知, aby podkreślić prawomocność i znaczenie ninjutsu jako dyscypliny sztuk walki. To mi się raczej podoba. Nie dlatego, że czyni to shinobi milutkimi – broń Boże, nic nie psuje niebezpiecznego tematu szybciej niż uczynienie go inspirującym na wzór korporacyjnego plakatu – ale dlatego, że czyni ich intelektualnie trudnymi. Potrafię szanować to, co trudne. Nie potrafię szanować współczesnego nawyku przekształcania wszystkiego, co stare i ostre, w franczyzę superbohaterów albo w ośrodek odnowy biologicznej.
Kiedy mówię 正心, nie mam na myśli cukierkowej moralności. Nie mam na myśli świecy zapachowej, która każe mi „być autentycznym”, pobierając czterdzieści funtów za ten przywilej. Mam na myśli coś ostrzejszego. Mam na myśli świadomość, że osoba wyszkolona w ukrywaniu się, kamuflażu, oszustwie, infiltracji i manipulacji staje się moralnie niebezpieczna, chyba że to szkolenie jest gdzieś zakotwiczone. Profesor Yamada Yuji, pisząc na Iga Portal, zwraca uwagę, że teksty ninjutsu poświęcają znaczną przestrzeń dyscyplinie umysłowej i etycznej, ponieważ działalność shinobi mogłaby łatwo stać się nieodróżnialna od kradzieży lub niemoralnego postępowania. Odczytuje on 『万川集海』 jako stwierdzenie, że korzeniem shinobi jest 正心, a intrygi i oszustwa to tylko gałęzie lub skrajności; bez należycie zarządzanego serca nie można dobrze wykorzystywać elastycznej strategii. Uważam to za niemal niegrzeczne w swojej trafności. Przenika przez wieki, klepie współczesny świat po ramieniu i mówi bardzo uprzejmie: „Twoja sprytność to nie charakter, kochanie.”
To jest część, którą ludzie pomijają. Chcą, żeby ninjutsu polegało na znikania. Ja myślę, że polega na tym, by nie dać się zawładnąć pozorom. To nie to samo. Zniknięcie jest dość łatwe w tłumie, jeśli nikogo nie obchodzi, kim jesteś, co dotyczy większości Brytyjczyków przed śniadaniem. Ale nie dać się zawładnąć pozorom – to wymaga dyscypliny. Wymaga zdolności do pozwalania innym na niedocenianie cię, błędne odczytywanie, umniejszanie, wyśmiewanie, a mimo to kontynuowanie pracy. Shinobi nie był po prostu kimś, kto ukrywał się w krzakach. Shinobi był kimś, kto rozumiał, że sama widoczność jest polityczna. Czasem wchodzi się otwarcie. Czasem udaje się mnicha, kupca, artystę, rolnika, ascetę górskiego, sługę lub nieszkodliwego głupca. Czasem nieszkodliwy głupiec jest najniebezpieczniejszą istotą w pomieszczeniu, co nie zaskoczy nikogo, kto kiedykolwiek przesiedział zebranie komitetu.
W 『正忍記』 Natori Masazumi daje mi jeden z najbardziej odkrywczych wglądów w ten świat. Biblioteka Parlamentu Japonii wyjaśnia, że 『正忍記』 zostało napisane w Enpo 9, 1681 roku, przez Natori Masazumi, uczonego wojskowego zatrudnionego przez Tokugawę Yorinobu z Kishu, i że zachowane kopie istnieją, mimo że oryginał nie jest obecnie znany. Archiwum miasta Iga opisuje go jako jeden z trzech głównych dokumentów ninjutsu, o strukturze trzytomowej, zawierający praktyczne techniki, elementy magiczne lub rytualne, strategie infiltracji i zbierania informacji, siedem przebrań znanych jako 七方出 oraz sześć niezbędnych narzędzi znanych jako 忍び六具, jednocześnie włączając idee buddyzmu Zen. Ta mieszanka jest, szczerze mówiąc, wspaniała. Podręcznik, który potrafi omawiać kamuflaż, psychologię, narzędzia, środowisko i umysł, nie udając, że te rzeczy należą do oddzielnych pudełek, jest już znacznie bardziej wyrafinowany niż współczesne bzdury, które dzielą życie na „fizyczne”, „mentalne” i „duchowe”, jak gdyby ciało kiedykolwiek wypełniło formularz i zgodziło się na takie ułożenie.
Lubię 『正忍記』
Potem jest 『忍秘伝』, które nie próbuje udawać wielkiego filozoficznego pomnika, i tym lepiej dla niego. Narodowa Biblioteka Parlamentarna zestawia je z 『万川集海』 i 『正忍記』, twierdząc, że podczas gdy tamte dwa zawierają szersze wskazówki, 『忍秘伝』 składa się ze szczegółowych wyjaśnień ninjutsu, będąc praktycznym i raczej prostym podręcznikiem konkretnych technik. To samo źródło zauważa, że zawiera ono stwierdzenie łączące przekazywaną w nim wiedzę z Hattori Yasunagą i Hattori Masanarim oraz informację, że zostało skompilowane w Jo-o 4, 1655 roku, przez Hattori Minobe Saburo i innych, jednocześnie ostrzegając, że prawdziwość tego twierdzenia nie jest jasno znana. Doceniam tę niepewność. Historia z niepewnością jest zdrowsza niż legenda z kaloryferem. Jeśli źródło jest skomplikowane, wolę zmierzyć się z tą komplikacją, niż na siłę upraszczać historię tylko dlatego, że internet lubi proste opowieści i inne formy niedożywienia.
To, co uderza mnie w tych źródłach, to fakt, że ninjutsu nie jest jedną rzeczą. Nie jest to „sztuka walki” w wąskim, nowoczesnym rozumieniu siłowni, choć ciało miało ogromne znaczenie. Nie jest to szpiegostwo w zimnym, biurokratycznym sensie, choć informacja jest w nim wszechobecna. Nie jest to religia, choć wiara, rytuał, samokontrola i kosmologia ocierają się o nią. Nie jest to sama filozofia, ponieważ filozofia bez błota na swej szacie to często tylko próżność z gramatyką. Ninjutsu to dziedzina praktyki, gdzie ciało, ziemia, polityka, pogoda, narzędzia, inteligencja, lojalność, strach i zagrożenie moralne wzajemnie na siebie oddziałują. Nie widzę schludnej sztuki. Widzę system ciśnień. Widzę ludzi w Iga i Koka, w górzystym i politycznie skomplikowanym terenie, żyjących w świecie, gdzie bezpośrednia siła nie zawsze była dostępna, nie zawsze mądra i nie zawsze pozwalała przetrwać. Więc wyostrzali inne rzeczy. Uwagę. Cierpliwość. Wyczucie czasu. Zwodzenie. Zdolność słyszenia tego, co nie zostało powiedziane. Zdolność do niezostawiania po sobie dramatycznej sylwetki, co jest tragiczne dla kina, ale doskonałe, jeśli chodzi o nieumieranie.
Współczesne akademickie ujęcie ma tu znaczenie. Kurs Uniwersytetu Mie „Ninja i Ninjutsu w historii i kulturze Japonii” wyraźnie umieszcza ninja i ninjutsu w ramach studiów historycznych, ideologicznych i literackich, wykorzystując starożytne dokumenty i podręczniki ninjutsu, aby zbadać, jaką rolę ninja odgrywali od okresu Nanboku-chō do okresu Edo, jakie umiejętności zdobyli i jaki etos kierował ich działaniami. Uważam to słowo – etos – za ważne. Umiejętność bez etosu to tylko utalentowana uciążliwość. Uciążliwość z przeszkoleniem to nadal uciążliwość, tylko teraz wszyscy muszą zaktualizować ocenę ryzyka. Kurs analizuje również, jak dzieła od okresu Edo do współczesności ukształtowały wizerunek ninja, który różni się od faktów historycznych, i to właśnie, moim zdaniem, sprawia, że napięcie staje się pyszne. Prawdziwy shinobi znika pod ciężarem fałszywego ninja, a fałszywy ninja staje się tak sławny, że prawdziwego trzeba odkopywać jak skamielinę w tabi.
Nie jestem zły, że ludzie lubią fantazję. Ja też ją lubię, tak jak lubi się opowieść o duchach przy ognisku, udając, że nie sprawdza się ciemnego okna za plecami. Fantazja ma swoje miejsce. Historie mają znaczenie. Teatr ma znaczenie. Maski mają znaczenie. Ale sprzeciwiam się, gdy fantazja zastępuje tradycję tak całkowicie, że historyczny shinobi staje się tekturowym sługą współczesnych apetytów. Sprzeciwiam się, gdy dyscyplina jest zastępowana przez estetyczny branding. Sprzeciwiam się, gdy cierpliwość jest zastępowana przez pozowanie. Sprzeciwiam się, gdy ludzie mówią „ninja” i mają na myśli tylko zabójstwo, jakby najwyższą formą inteligencji było wbicie ostrza w coś. Jakże przygnębiająco głośne. Jakże bardzo bez wyobraźni. Starsze źródła są o wiele bardziej niepokojące, ponieważ sugerują, że prawdziwą bronią jest percepcja, a percepcja nie jest fotogeniczna. Nie można jej powiesić na ścianie. Nie można jej tak łatwo sprzedać w sklepie z pamiątkami. Nie można z nią pozować przed lustrem, chyba że lustro czuje się wyjątkowo filozoficznie.
Stare teksty mają też ponurą szczerość w kwestii oszustwa. Nie udają, że świat jest czysty. Nie budują moralności, odmawiając spojrzenia na brud. Patrzą prosto na brud i pytają: jaki człowiek może przez to przejść, nie stając się brudniejszym, niż wymaga tego zadanie? To jest pytanie, które szanuję. Nie mam cierpliwości do niewinnych fantazji o władzy. Władza nigdy nie jest niewinna. Technika nigdy nie jest neutralna, gdy tylko dotknie jej człowiek. Wytrych to narzędzie ślusarza, narzędzie włamywacza, narzędzie ratownika, narzędzie szpiega. Przebranie może chronić, infiltrować, oszukiwać, pozwalać przetrwać, manipulować. Ostrze może bronić wioski lub zamordować sąsiada. Technika nie zbawia duszy osoby, która jej używa. Dlatego tak bardzo liczy się dla mnie nacisk na 正心 w 『万川集海』. Mówi mi to, że tradycja znała niebezpieczeństwo tkwiące w jej własnych metodach. To jest dojrzałość. Nie czystość. Dojrzałość. Substancja znacznie rzadsza i mniej rynkowa.
Opis cyfrowego muzeum miasta Iga dotyczący 『万川集海』巻之一 正心一 mówi, że dotyczy on zarysu i zasad 正心 jako korzenia ninja, włączając w to trzy zakazy dotyczące ulegania alkoholowi, seksowi lub pożądaniu oraz chciwości, i wyjaśnia, że ninja nosi serce pod ostrzem i musi odciąć własne serce jako część dyscypliny. Czytam to i czuję, jak temperatura lekko spada. To nie jest język sobotniego akrobaty. Jest surowe. Jest psychologiczne. Jest niemal monastyczne, choć nie miękkie. To filozofia samozatarcia, ale nie w żałosnym, nowoczesnym sensie braku granic i nazywania tego ży
A mimo to, nie chcę tego zbyt gładko romantyzować. Nie chcę robić z shinobi świętych w sandałach ze słomy. To byłoby kolejne kłamstwo, tylko z lepszym oświetleniem. Tradycja obejmuje oszustwo. Obejmuje infiltrację. Obejmuje manipulację zaufaniem. Obejmuje ogień, narzędzia, tajne wejścia, podsłuchiwanie, kamuflaż i taktyki, które sprawiłyby, że każda uprzejma osoba zadławiłaby się kanapką z ogórkiem. Dobrze. Nie udawajmy, że jest inaczej. Tradycja staje się ciekawsza, gdy pozwala się jej pozostać moralnie niewygodną. Pytanie nie brzmi, czy shinobi byli „dobrzy” w dziecinnym sensie. Pytanie brzmi, jaka architektura etyczna została zbudowana wokół niebezpiecznych umiejętności i czy ta architektura się utrzymała. Czasem tak. Czasem, wyobrażam sobie, pękała. Ludzie nie słyną z zachowywania się jak wypolerowana doktryna, gdy są głodni, przestraszeni, ambitni, zdradzeni lub wykonują rozkazy. Gdyby tak było, historia byłaby uboższa, a puby cichsze.
To, co podziwiam, to odmowa oddzielania inteligencji od charakteru. We współczesnym życiu spryt jest czczony z entuzjazmem małego kultu i wartością odżywczą papierowej serwetki. Ludzie mylą przebiegłość z mądrością. Mylą tajemniczość z głębią. Mylą cynizm z dojrzałością. Ninjutsu, przynajmniej w japońskich źródłach, które są dla mnie ważne, jest bardziej surowe. Mówi, że ukryte działanie musi czemuś odpowiadać. Mówi, że strategia bez wewnętrznej dyscypliny sama się niszczy. Mówi, że oszustwo użyte dla prywatnych zachcianek staje się wulgarne. Uważam to za niemal boleśnie współczesne. Żyjemy w epoce filtrów, masek, inwigilacji, miękkiej propagandy, kreowanych tożsamości, anonimowego okrucieństwa i ludzi nazywających manipulację „strategią komunikacji”, ponieważ najwyraźniej język postanowił zrezygnować. Stare teksty shinobi nie wydają mi się przestarzałe. Wydaje się, że patrzą na nas znad wachlarza, niewzruszone.
Uważam też, że ludzie źle rozumieją 忍, znak będący sercem shinobi. Jestem tu ostrożny, ponieważ zbyt wielu ludzi zamienia kanji w tapetę z ciasteczek z wróżbą, a ja nie mam ochoty dołączać do tego konkretnego miejsca zbrodni. Ale nie mogę zignorować obrazu osadzonego w tym znaku: ostrze i serce. Wyjaśnienie z Iga City dotyczące 『万川集海』正心一 nawiązuje do tego obrazu, gdy mówi o trzymaniu serca pod ostrzem i odcinaniu własnego serca. Dla mnie to nie jest melodramat. To dyscyplina pod presją. 忍 to wytrzymałość, ukrywanie się, cierpliwość, zdolność znoszenia tego, czego nie da się rozwiązać skargą. To nie jest bierność. To nie jest łagodność. To nie jest uprzejme uśmiechanie się, gdy ktoś podpala twoje życie i oferuje ci formularz opinii. To jest ciśnienie utrzymywane, dopóki działanie nie stanie się konieczne. To jest cisza z zębami.
Tradycja treningu jest również inteligentniejsza niż fantazja o treningu. Widziałem ludzi wyobrażających sobie trening ninja jako niekończące się salta, kopnięcia, bieganie po ścianach i małe chmurki dymu, co brzmi wyczerpująco i szczerze mówiąc, okropnie dla kolan. Jednak Yamada Yuji zauważa, że teksty ninjutsu mówią zaskakująco mało o samym treningu, i sugeruje, że w okresie Sengoku praca w górach i życiu leśnym mogła ukształtować ciała zdolne do wspinania się na drzewa i pokonywania długich dystansów. Cytuje również 『甲賀隠術極秘』, związane z rodziną Akutagawa z domeny Matsumoto, gdzie pierwszy trening opisany jest jako szerokie czytanie ksiąg konfucjańskich i wojskowych, wszechstronne uczenie się, chodzenie przez pola i góry w upale i zimnie, podróżowanie nocą, wspinanie się na wysokie góry po zmroku, schodzenie do zamarzniętych dolin i hartowanie ciała bez lenistwa. Uwielbiam to, że pierwszym treningiem jest czytanie. Gdzieś tam, człowiek w plastikowej masce właśnie upuścił swój piankowy miecz z rozczarowaniem.
Czytanie, chodzenie, znoszenie, obserwowanie. To brzmi prosto, dopóki się tego nie spróbuje. Wtedy staje się bezlitosne. Łatwo jest kupić sprzęt. Trudniej jest pielęgnować uwagę. Łatwo jest odgrywać tajemniczość. Trudniej jest stać się wystarczająco cichym, by zauważyć to, co inni przeoczają. Łatwo jest ogłosić lojalność. Trudniej jest ją utrzymać w obliczu strachu, głodu, nudy i niebezpieczeństwa. Stare źródła są pełne tego, co nieefektowne. Dbają o wejścia, pogodę, ubranie, przebrania, narzędzia, lokalne zwyczaje, ludzkie słabości, czas podpaleń, psychologię gospodarstw domowych i różnicę między patrzeniem a widzeniem. Szanuję każdą tradycję, która rozumie nudę jako część niebezpieczeństwa. W prawdziwym życiu katastrofa rzadko nadchodzi z teatralną muzyką. Przychodzi, gdy ktoś jest zmęczony, niedbały, głodny, dumny lub przekonany, że już wie wystarczająco dużo. Cmentarz, podejrzewam, jest pełen ludzi, którzy „już wiedzieli wystarczająco dużo”. Bardzo spokojne miejsce dla pewności siebie, cmentarz.
Jedna z najsilniejszych lekcji filozoficznych, jakie wynoszę z ninjutsu, to ta, że bezpośrednia ścieżka nie zawsze jest ścieżką uczciwą, a pośrednia ścieżka nie zawsze jest tchórzostwem. To zirytuje niektórych ludzi. Dobrze. Niektóre idee zasługują na to, by irytować. Współczesna kultura czci dosadność jako autentyczność, jakby
Uważam też, że w ninjutsu tkwi coś cicho buntowniczego, i nie mam na myśli dziecinnego buntu polegającego na krzyczeniu na autorytety, bo ktoś odkrył skórzane kurtki. Mam na myśli głębszy bunt, polegający na odmowie stawienia czoła władzy wyłącznie na jej własnym, preferowanym gruncie. W świecie zdominowanym przez armie, zamki, hierarchie i nazwiska, tradycja shinobi ceni to, co marginalne, ciche, ukryte, lokalne, zdolne do adaptacji. Mówi, że centrum nie jest jedynym miejscem, gdzie dzieje się historia. Mówi, że osoba, która nie jest obserwowana, może być tą, która ma znaczenie. Mówi, że wiedza może przemieszczać się przez kuchnie, drogi, pola, świątynie, kwatery służby, plotki, pogodę i małe, praktyczne przedmioty. Uważam to za porywające. Nie dlatego, że jest to efektowne, ale dlatego, że nadaje godność uwadze. Uhonorowuje inteligencję tych, którzy są pomijani. To jest niebezpieczne w najlepszym tego słowa znaczeniu.
Pod tym wszystkim kryje się również tradycja wspólnoty. Ninjutsu to nie był tylko samotny mężczyzna pięknie zamyślony na dachu, choć przyznaję, że dachy mają swoje zastosowania. Wyłoniło się z miejsc, rodzin, sieci, domen, lokalnych warunków i dziedziczonych praktyk. Iga i Koka mają znaczenie nie jako fantastyczne nazwy marek, ale jako krajobrazy, gdzie geografia, autonomia, konflikty i przetrwanie kształtowały ludzkie umiejętności. Publiczne materiały Uniwersytetu Mie przedstawiają badania nad ninja jako studium historii i kultury ninja, zwłaszcza z Iga jako kluczowym regionem dla tych prac, a jego kurs traktuje dokumenty szogunatu i domen, dokumenty rodzinne oraz podręczniki ninjutsu jako część dowodów. Ten nacisk na dokumentację ma dla mnie znaczenie, ponieważ wyciąga ninja z mgły na papier, a papier jest często bezwzględniejszy niż mgła. Mgła schlebia. Papier pamięta.
Więc kiedy mówię, że interesuję się ninjutsu, nie mówię, że chcę cosplayować cień. Cienie są łatwe. Mówię, że interesuje mnie dyscyplina, która pyta, jak przetrwać, nie rezygnując ze swojego centrum. Interesuje mnie tradycja, która postrzega informację jako władzę, ale nie udaje, że władza jest moralnie czysta. Interesuje mnie praktyka, która ceni cierpliwość w kulturze uzależnionej od popisywania się. Interesuje mnie dawne naleganie, że serce musi być wyszkolone, zanim ręka stanie się zbyt sprytna. Interesuje mnie 正心, ponieważ nie jest to modne. Nie schlebia mi. Nie mówi mi, że jestem wystarczający taki, jaki jestem, co jest szczęściem, bo w niektóre dni „taki, jaki jestem” to podejrzane małe stworzenie, które potrzebuje herbaty, dyscypliny i być może stanowczej rozmowy.
Wiem, że niektórzy ludzie chcą, aby ninja pozostali fantazją. Chcą dymu, masek, niemożliwych skoków, zabójców na krokwiach, czystego, małego dreszczyku emocji. Rozumiem. Rzeczywistość jest niewygodna. Trzyma fakty w kieszeniach płaszcza i rzuca nimi w meble. Ale ja wolę prawdziwy dyskomfort. Wolę stare podręczniki z ich mieszanką etyki i brudnej roboty, ich dziwną powagą, ich praktyczną obsesją, ich odmową uproszczenia. Wolę 『万川集海』 Fujibayashi Yasutake, ponieważ zaczyna się od pytania, jakie serce może znieść ukryte metody. Wolę 『正忍記』 Natori Masazumi, ponieważ traktuje inteligencję, kamuflaż i umysł jako jedno żywe pole. Wolę niezręczną praktyczność 『忍秘伝』, ponieważ przypomina mi, że tradycja to także technika, a nie tylko atmosfera. Wolę współczesne badania Yamada Yuji, Cyfrowe Muzeum Miasta Iga, Bibliotekę Parlamentu Japonii, Archiwa Narodowe Japonii i Międzynarodowe Centrum Badań nad Ninja Uniwersytetu Mie, ponieważ zmuszają mnie do szanowania źródeł zamiast czczenia „vibes”, a „vibes”, choć urocze, nigdy nie były znane z dyscypliny archiwalnej.
Ostatecznie, lekcja, którą wynoszę z ninjutsu, to nie „bądź niewidzialny”. Uważam, że to zbyt mało. Wynoszę coś ostrzejszego. Wynoszę lekcję, że nie muszę ogłaszać każdej swojej siły. Nie muszę odpowiadać na każdą obelgę. Nie muszę mylić szczerości z obnażaniem się, odwagi z hałasem, ani moralności z bezradnością. Mogę zachować swoje centrum. Mogę badać teren. Mogę słuchać, zanim się ruszę. Mogę odmówić bycia zahipnotyzowanym przez pozory, włączając w to moje własne. Mogę pamiętać, że dłoń, oko, język, krok i plan – wszystko to odpowiada sercu, a jeśli serce jest zgniłe, to najsprytniejsza strategia jest tylko zgnilizną w lepszym kostiumie. To, dla mnie, jest prawdziwą prowokacją ninjutsu. Nie to, że człowiek może zniknąć w dymie, ale to, że człowiek może stać się tak zdyscyplinowany, tak spostrzegawczy, tak wewnętrznie kierowany, że świat nie może go łatwo kupić. Raczej niewybaczalna ambicja, naprawdę. Bardzo źle dla tyranów, reklamodawców i niepewnych siebie mężczyzn z podcastami.