少林寺拳法 - Shōrinji Kempō - to jedna z tych sztuk walki, które ludzie spoza Japonii często sądzą, że rozumieją po około pięciu minutach, co zazwyczaj jest dokładnie tym momentem, w którym zaczynam być podejrzliwy.
Bo im głębiej zagłębiałem się w japońskie źródła dotyczące jej historii, filozofii, struktury organizacyjnej i systemu technicznego, tym jaśniejsze stawało się, że nie jest to po prostu „kolejna japońska sztuka walki”. W rzeczywistości, sprowadzanie jej do tego wydaje się niemal boleśnie niedokładne.
To, co od razu mnie zafascynowało, to historyczny moment jej powstania.
To ma ogromne znaczenie.
Shōrinji Kempō zostało założone przez 宗道臣 - Sō Dōshina - w 香川県多度津町, Tadotsu w prefekturze Kagawa, w okresie, gdy Japonia wciąż psychologicznie czołgała się przez ruiny pozostawione przez drugą wojnę światową. I szczerze mówiąc, myślę, że współczesna publiczność czasem zapomina, jak naprawdę wyglądała powojenna Japonia, ponieważ historia ma tendencję do wygładzania się z biegiem czasu.
Ludzie mówią teraz o „powojennej odbudowie”, jakby to był jakiś gład
Poza Japonią wiele osób czuje się skrępowanych, gdy tylko w rozmowie pojawia się temat religii, ponieważ współczesne społeczeństwo zachodnie coraz częściej traktuje duchowość albo jako prywatną terapię, albo jako coś nieco krępującego, o czym najlepiej rozmawiać po cichu przy ziołowej herbacie.
Japonia historycznie podchodziła do tych granic zupełnie inaczej.
Związek między dyscypliną sztuk walki, etyką, buddyzmem i porządkiem społecznym ma tam głębokie korzenie historyczne.
I Shōrinji Kempō to odzwierciedla.
Związek z 金剛禅 – Kongō Zen – nie jest drobnym, symbolicznym detalem dodanym później. Jest strukturalnie osadzony w samym systemie.
Dlatego też częściowo pojawiły się kontrowersje dotyczące wymogów uczestnictwa i członkostwa w organizacji. Dobrze znane spory prawne dotyczące obowiązkowej przynależności religijnej ujawniły, jak trudno jest czysto przełożyć japońskie struktury instytucjonalne na nowoczesne, świeckie ramy.
I szczerze mówiąc, myślę, że wielu ludzi z zewnątrz źle to rozumie, ponieważ upierają się przy zadawaniu binarnych pytań.
„Czy to sztuki walki?”
„Czy to religia?”
„Czy to edukacja?”
Japonia czasami odpowiada na takie pytania w sposób głęboko niewygodny:
„Tak”.
Co być może wyjaśnia, dlaczego tak wiele zachodnich prób kategoryzowania japońskich tradycji kończy się niezręcznym uproszczeniem.
Jedną rzeczą, którą szczerze szanowałem, była długotrwała zasada, że instruktorzy nie powinni polegać wyłącznie na nauczaniu sztuk walki w celu przetrwania finansowego.
Na początku brzmi to dziwnie.
Potem zastanawiasz się nad tym dłużej i zdajesz sobie sprawę, jak psychologicznie niebezpieczna może stać się komercjalizacja.
Ponieważ w momencie, gdy dojo przetrwa wyłącznie dzięki utrzymaniu klientów, standardy ryzykują, że staną się przedmiotem negocjacji.
Korygowanie staje się finansowo ryzykowne.
Dyscyplina łagodnieje.
Ego jest chronione, ponieważ obrażeni studenci rezygnują z członkostwa.
Sztuki walki powoli przekształcają się w programy zadowolenia klienta, gdzie każdy w tajemniczy sposób staje się „mistrzem” po trzech seminariach i motywacyjnej biografii na Instagramie.
Ludzie są niezwykle utalentowani w komercjalizowaniu absolutnie wszystkiego. Gdyby średniowieczni mnisi wynaleźli Wi-Fi, ktoś zamieniłby oświecenie w usługę subskrypcyjną w ciągu czterdziestu ośmiu godzin.
A jednak, pomimo całej złożoności organizacyjnej, głębi filozoficznej i technicznego wyrafinowania, najbardziej zapadła mi w pamięć atmosfera kryjąca się pod japońskim materiałem.
Odpowiedzialność.
To słowo pojawia się wszędzie, nawet jeśli nie jest bezpośrednio wypowiedziane.
Odpowiedzialność wobec siebie.
Wobec partnerów treningowych.
Wobec społeczeństwa.
Wobec samego użycia siły.
Jedną koncepcją, która szczególnie utkwiła mi w pamięci, było 不殺活人 – fusatsu katsujin.
Nie zabijaj. Zachowaj życie.
Znowu, ludzie z zewnątrz czasami interpretują takie idee jako miękkość.
Myślę, że to jest całkowicie błędne.
Istnieje ogromna różnica między byciem pokojowym a byciem niezdolnym do przemocy.
Jedno to powściągliwość.
Drugie to ograniczenie.
Shōrinji Kempō wydaje się zbudowane wokół przekonania, że prawdziwa siła wymaga zdolności do kontrolowania destrukcyjnych możliwości, a nie ich gloryfikowania.
I szczerze mówiąc, podejrzewam, że to jest o wiele trudniejsze niż po prostu uczenie ludzi, jak uderzać pięścią.
Ponieważ nauka techniki jest stosunkowo prosta.
Nauka powściągliwości, posiadając jednocześnie zdolności?
To jest znacznie trudniejsze.
Innym szczegółem, który uznałem za fascynujący, było to, jak szybko system rozprzestrzenił się po jego założeniu. W ciągu mniej więcej dekady rozszerzył się na cały kraj, a niedługo potem także na arenie międzynarodowej. Ta szybkość mówi coś ważnego.
Powojenna Japonia wyraźnie szukała systemów zdolnych do odbudowy nie tylko zdolności fizycznych, ale także struktury moralnej.
I być może dlatego Shōrinji Kempō tak silnie rezonowało.
Oferowało dyscyplinę bez czystego militaryzmu.
Siłę bez całkowitej brutalności.
Duchowość bez całkowitej pasywności.
Taka równowaga jest psychologicznie atrakcyjna w niestabilnych okresach.
Nawet technicznie, system nieustannie odzwierciedla to poszukiwanie równowagi. 剛柔一体 – gōjū ittai. Twardość i miękkość jako jedno ciało. Atak i obrona zintegrowane ze sobą, a nie sztucznie rozdzielone.
Od praktykującego oczekuje się, że pozostanie elastyczny, spokojny i responsywny, a nie sztywno agresywny.
Co znowu brzmi bardzo elegancko filozoficznie, dopóki inna istota ludzka nie spróbuje pozbawić cię świadomości poprzez tępe uderzenie.
Rzeczywistość ma to do siebie, że dość agresywnie testuje teorię.
Mimo to, z szacunkiem odnosiłem się do powagi kryjącej się pod tym systemem.
Nie powagi w sensie pozbawionym humoru. Sztuki walki absolutnie potrzebują humoru od czasu do czasu, bo inaczej wszyscy powoli przekształcają się w emocjonalnie zaparte posągi mówiące tylko cytatami motywacyjnymi.
Mam na myśli powagę celu.
Shōrinji Kempō nie wydaje się być opętane ideą tworzenia niezwyciężonych wojowników.
Wydaje się być opętane ideą tworzenia stabilnych istot ludzkich zdolnych do odpowiedzialnego posługiwania się mocą.
I szczerze mówiąc, w dzisiejszym świecie to może być faktycznie bardziej radykalna ambicja.
Ponieważ wytwarzanie agresji jest łatwe.
Wytwarzanie dyscypliny jest trudniejsze.
Wytwarzanie zrównoważonych ludzi zdolnych do siły bez okrucieństwa?
To może być jeden z najtrudniejszych do wyobrażenia celów edukacyjnych.
Im więcej japońskich źródeł badałem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że Shōrinji Kempō tak naprawdę nie pyta, czy sztuki walki mogą uczynić kogoś silniejszym.
Zadaje znacznie bardziej niewygodne pytanie.
Jakiego rodzaju istotę ludzką powinna w ogóle tworzyć siła?