Fascynuje mnie, z jaką pewnością ludzie mówią o pasach w japońskich sztukach walki, jakby były wyryte w fundamentach góry Fudżi. Jakby gdzieś w siedemnastym wieku ktoś powiedział: „Dobra, dzisiaj wymyślamy pomarańczowy pas”.
Uporządkujmy to właściwie.
W starszych japońskich tradycjach sztuk walki – systemach koryū – nie istniała nowoczesna drabina kolorowych pasów. Żadnych uporządkowanych stopni od białego do czarnego. Istniały za to licencje. Pisemne certyfikaty. Menkyo. Dokumentowały przekazanie programu nauczania. Oznaczały pozwolenie i odpowiedzialność, a nie motywacyjne stopnie. Chodziło w nich o uprawnienia do nauczania i zachowania materiału, a nie o widoczną stratyfikację rang wewnątrz sali treningowej.
Współczesna struktura kyū/dan jest wytworem końca dziewiętnastego wieku.

Terminologia dan i kyū istniała już w kulturze japońskiej. Była używana w innych kontekstach rankingowych, w tym w grach intelektualnych, takich jak Go w okresie Edo. Ale to Jigoro Kano przeniósł tę logikę do dyscypliny sztuk walki w systematyczny sposób. W 1882 roku założył Kodokan w Tokio. W 1883 roku przyznał pierwsze udokumentowane stopnie dan w japońskiej sztuce walki. Ten moment ma znaczenie. To nie jest średniowiecze. To Japonia okresu Meiji – kraj reorganizujący się poprzez edukację, biurokrację i standaryzację.
Kano był pedagogiem. To kluczowe. Kyū dosłownie oznacza stopień lub poziom nauczania. Odzwierciedla język szkolnictwa. Dan wskazuje na etap lub krok. Struktura idealnie pasowała do ówczesnych ram modernizacyjnych. Była to pedagogika i organizacja, a nie mistycyzm.
Wczesne rozróżnienie pasów było niezwykle proste. Biały dla początkujących. Czarny dla tych, którzy osiągnęli stopień dan. To jest podstawowe rozróżnienie wizualne. Sam pas był pierwotnie funkcjonalny – utrzymywał bluzę zamkniętą. Symbolika, którą dziś przypisujemy kolorom, rozwinęła się później. Około późnych lat 80. XIX wieku czarne pasy wyraźnie zaczęły być kojarzone z praktykującymi na poziomie dan. Szersze zróżnicowanie stopni kyū za pomocą koloru pasa staje się bardziej widoczne na początku XX wieku. Około 1913 roku Kodokan wprowadził wyraźniejsze rozdzielenie etapów kyū, włączając w to użycie brązowych pasów dla zaawansowanych uczniów kyū.
Eksplozja wielokolorowych progresji pasów – żółtego, pomarańczowego, zielonego, niebieskiego – to w dużej mierze rozwój XX wieku, zwłaszcza poza Japonią. Europejscy nauczyciele w okresie międzywojennym spopularyzowali rozszerzone systemy kolorów jako narzędzie dydaktyczne i motywacyjne. To nie jest starożytna ciągłość. To adaptacja.
Dai Nippon Butoku-kai, założona w 1895 roku, odegrała decydującą rolę w instytucjonalizacji struktur rankingowych w japońskich sztukach walki. Do lat 10. XX wieku włączyła systemy dan poza judo Kodokan, pomagając standaryzować ocenianie w dyscyplinach takich jak kendo. To tutaj ranking staje się szerszą normą budō, a nie innowacją specyficzną dla Kodokan.
Karate stanowi kolejny wyraźny przykład historyczny. Okinawskie karate pierwotnie nie funkcjonowało z hierarchią kolorowych pasów. Kiedy karate weszło na główną wyspę Japonii na początku XX wieku, zintegrowało się ze środowiskiem budō już ukształtowanym przez model dan/kyū judo. Gichin Funakoshi przyznawał stopnie dan w latach 20. XX wieku. Jest to udokumentowane. Karate przyjęło ten system jako część swojej formalizacji w japońskiej kulturze sztuk walki. Nie wywodziło się z tęczowej drabiny pasów.
Aikido podążyło podobną ścieżką. Formalne użycie struktur dan i kyū rozwinęło się w miarę instytucjonalizacji tej sztuki w XX wieku, zwłaszcza pod wpływem krajowych organizacji budō. Kendo i iaido również posługują się stopniami dan, choć ich widoczne oznaczenia rankingowe różnią się od systemów judo i karate, w których dominują pasy.
Kluczowy wzorzec historyczny jest jasny: systemy rankingowe w japońskich sztukach walki rozwijały się równolegle z nowoczesnymi strukturami państwowymi, logiką edukacyjną i potrzebami organizacyjnymi. Zapewniały jasność, progres, motywację i porządek administracyjny. Były narzędziami.
A narzędzia można wykorzystać dobrze. Albo źle.
Tutaj pozwolę sobie na małą, suchą obserwację. Kiedy system, który pierwotnie stworzono do strukturyzowania nauki, staje się drabiną rynkową, pojawiają się zniekształcenia. Inflacja wysokich stopni dan. Skrócone czasy oczekiwania. Tytuły przyznawane za lojalność, a nie za umiejętności. Całkowicie nowe stopnie wymyślone w celu stworzenia wewnętrznych hierarchii, które wcześniej nie istniały. „Starszy Wielki Najwyższy Coś” brzmi imponująco, dopóki nie poszukasz precedensu historycznego i nie znajdziesz żadnego.
W Japonii, historycznie, stopnie dan miały wagę, ponieważ były osadzone w legitymacji instytucjonalnej – Kodokan, Butoku-kai, później krajowe federacje. Istniały procesy, wymogi czasowe, uznanie ze strony rówieśników. Poza Japonią model dan rozprzestrzenił się globalnie. To globalne rozprzestrzenienie było jednym z wielkich sukcesów japońskich sztuk walki. Ale wraz z eksportem przyszła zmienność. A zmienność czasami oznacza kreatywność, która oddala się daleko od pierwotnego zamiaru.
Kiedy ktoś wymyśla 12. dan w sztuce, która historycznie kończyła się na 10., to nie jest ewolucja oparta na japońskim precedensie. To jest współczesna inwencja organizacyjna. Kiedy pasy są przyznawane w szybkim tempie, aby utrzymać uczniów, to nie jest ciągłość historyczna. To jest logika biznesowa.
Nic z tego nie unieważnia samego rankingu. System kyū/dan był genialną innowacją. Pozwalał na uporządkowany postęp. Tworzył mierzalne etapy. Zachęcał do długoterminowego rozwoju. Dopasował trening sztuk walki do ram edukacyjnych. To był geniusz Kano – nie mistyczna symbolika kolorów, lecz inteligentna pedagogika.
Ale jeśli zależy nam na historii, musimy oddzielić udokumentowany rozwój od wygodnej legendy. Stopnie dan w japońskich sztukach walki zaczynają się w latach 80. XIX wieku wraz z Kodokan. Szersza standaryzacja następuje pod koniec XIX i na początku XX wieku. Wielokolorowe drabiny pasów znacząco rozszerzają się w XX wieku. To są fakty.
Szacunek dla japońskich sztuk walki oznacza szacunek dla ich rzeczywistego rozwoju historycznego, a nie dopasowywanie do nich wyimaginowanej starożytności. System jest nowoczesny. To nie czyni go mniej znaczącym. Czyni go to bardziej interesującym.
I być może najbardziej zdyscyplinowaną rzeczą, jaką możemy zrobić – o wiele bardziej zdyscyplinowaną niż zawiązanie czarnego pasa – jest opowiedzenie tej historii dokładnie.